
W sumie te drobne pęknięcia nie przeszkadzały mi podczas moich własnych herbacianych "sesji". Gdy tylko miałem więcej czasu, wtedy grzałem wodę na węglach drzewnych w stalowym lub lepiej glinianym czajniku (1). Jednak brak odpowiedniej masy i pojawiające się pytania o piece nie dawały mi spokoju. Dopiero tydzień temu dzięki całemu ciągowi dobrych zdarzeń i ludzi(2) udało się zdobyć specjalnie do tego celu wymyśloną masę. Fabrycznie przygotowana o obniżonej "ekspansji termicznej". Toczy się z niej świetnie, łatwo wyciąga i jest nieoczekiwanie gładka i delikatna. Oczywiście najważniejszy egzamin jeszcze przed nią - próba ognia:)
(1) To bardziej wpis z cyklu technikalia, więc nie będę się rozpisywał na temat zalet takiego sposobu przygotowywania wody, ale dla zainteresowanych polecam pogrzebanie na tym blogu
(2) ci dobrzy ludzie to: Petr z Czech, Andrzej z Krakowa, Kinga ze Szczecina. Bardzo im dziękuję!
Fantastyczny tekst! Gratulacje! Mam nadzieję, że piecyk spełni Twoje oczekiwania :)
OdpowiedzUsuńMarku, jak zwykle jesteś niezwykle wyrozumiały dla moich wysiłków, dzięki.
OdpowiedzUsuńA piecyk mam nadzieję spełni w końcu oczekiwania pewnego niebywale cierpliwego klienta:)Może w końcu się kiedyś uda wspólnie wypróbować podobny. Tylko uwaga - uzależnia. Wojtek już się wciągnął;)