20 wrz 2012
25 lip 2012
czajnik 160ml
pojemność: 160 ml
szkliwo popiołowe, szkliwiony wewnątrz, sitko w czerepie (14 dziurek)katalog dostępnych
15 maj 2012
Pani, Małpi Król i Wyciskacz
"Zupa koperkowa" powiedziała po pierwszym łyku. Jej ulubionym sposobem picia zielonej herbaty jest styl "na babcię" czyli zalewanie kilku listków wrzątkiem w dużym kubku a potem robienie kolejnych dolewek. To właściwie nie byłby zły sposób na herbatę Houkeng Tai Ping Houkui. Wielokrotnie widziałem ją zaparzaną w wysokiej szklance.
Jej niezwykły, charakterystyczny kształt liścia odróżniający ją od wszystkich innych znanych mi herbat wręcz do tego zaprasza. Co na to poradzę, jako dziecko PRL-u mam awersję do szklanek. Dlatego gdy tym razem zdecydowała się wziąć udział ("zrób coś dobrego") przynajmniej w ostatniej części tego dziwnego rytuału rozgrzewania czajnika, oglądania liści, wąchania, studzenia, zalewania, oglądania i wąchania naparu, przelewania, wąchania, rozlewania, oglądania koloru i wreszcie picia wybrałem inne rozwiązanie.
Shiboridashi pochodzi z innej kultury i wymyślone zostało by wyciskać (nazwa odnosi się do tego słowa właśnie) soki innych rodzajów herbat. W samej Japonii skąd pochodzi jest praktycznie nieznane a nazwa kojarzona bardziej z innego typu sprzętem kuchennym. Zapomniane w ojczyźnie od lat stało się bardzo popularne wśród "zachodnich" herbaciarzy. W Czechach doczekało się nawet lokalnej nazwy "minijapan". Dawno odkryłem też (nie ja pierwszy oczywiście), że świetnie sprawdza się nie tylko z gyokuro czy sencha. Dzięki kształtowi można podziwiać liście Tai Pinga w pełnym majestacie.
Jej niezwykły, charakterystyczny kształt liścia odróżniający ją od wszystkich innych znanych mi herbat wręcz do tego zaprasza. Co na to poradzę, jako dziecko PRL-u mam awersję do szklanek. Dlatego gdy tym razem zdecydowała się wziąć udział ("zrób coś dobrego") przynajmniej w ostatniej części tego dziwnego rytuału rozgrzewania czajnika, oglądania liści, wąchania, studzenia, zalewania, oglądania i wąchania naparu, przelewania, wąchania, rozlewania, oglądania koloru i wreszcie picia wybrałem inne rozwiązanie.
Shiboridashi pochodzi z innej kultury i wymyślone zostało by wyciskać (nazwa odnosi się do tego słowa właśnie) soki innych rodzajów herbat. W samej Japonii skąd pochodzi jest praktycznie nieznane a nazwa kojarzona bardziej z innego typu sprzętem kuchennym. Zapomniane w ojczyźnie od lat stało się bardzo popularne wśród "zachodnich" herbaciarzy. W Czechach doczekało się nawet lokalnej nazwy "minijapan". Dawno odkryłem też (nie ja pierwszy oczywiście), że świetnie sprawdza się nie tylko z gyokuro czy sencha. Dzięki kształtowi można podziwiać liście Tai Pinga w pełnym majestacie.
8 maj 2012
zmiany i porządki na stronie
Ponieważ kompletnie nie potrafiłem zapanować nad stronami "catalogues" teraz linki z górnego prawego rogu ("katalog dostępnych") łączą się bezpośrednio ze stronami "picasa". Te strony będą niedługo zaktualizowane. Na razie zaktualizowane zostały ceny starszych prac:) zapraszam
i nowy wesoły chawan ( jako zapowiedź tych aktualizacji)
3 maj 2012
27 kwi 2012
pracownia na Podlasiu
Będąc na bardzo krótkiej wycieczce w okolicach Czarnej
Białostockiej miałem niecodzienną okazję zwiedzić pracownię
pana Jana Kudrewicza. Garncarza nie było, przyjęła i oprowadzała nas jego żona.
Pracownia składa się z
jednego niezbyt dużego pomieszczenia. W centralnym punkcie stoi blaszany kocioł, piec ogrzewający pracownię, która pełni także rolę suszarni.
U powały na deskach poustawiane są suszące się naczynia. Pracownia mieściła też dwa, przerobione na
elektryczne koła garncarskie, a nawet piwniczkę zdołowanej gliny z
własnego wyrobiska.
![]() |
| suszące się naczynia na deskach tworzą sufit pracowni |
![]() |
| dół z gliną |
![]() |
| podstawowe narzędzia używane podczas toczenia |
Wypały odbywają się w dwóch tradycyjnych
piecach. Większy jest w stanie pomieścić nawet 1800 garnków co oznacza około trzech tygodni codziennej 12 godzinnej pracy garncarza. Piec osiąga 1000 st. C w ciągu około 24 godzin.
Pali się głównie sosną. Wypał siwaków z których słynie okolica, kończy się zapakowaniem
specjalnie odkładanych na ten cel tzw. smolnych szczap, najbardziej
żywicznych i zamknięcie otworów dymnych. Piece nie mają komina.
![]() |
| wysuszone naczynia przed zapakowaniem do pieca |
![]() |
| zejście do paleniska |
![]() |
| wejście do komory większego pieca |
![]() |
| komora mniejszego |
![]() |
| mniejszy, widok z boku, kratery widoczne na szczycie to otwory dymne |
26 kwi 2012
wystawa czajników
Gdyby ktoś przebywał właśnie na Łotwie w okolicach Daugavpils, to zapraszam serdecznie na międzynarodową wystawę czajników. Będą też, co najmniej, dwa z Polski. Zosi Kosiorek i mój.
![]() |
| niestety, to nie ten dokładnie, ale z tej samej serii |
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















