Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaiwan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaiwan. Pokaż wszystkie posty

13 mar 2011

Gaiwan albo (I Can't Get No) Satisfaction



I znowu "ciąg dalszy" tym razem eksperymentu z gaiwanem z wcześniejszego wpisu.  Szkliwienie. Oba spróbowałem potraktować inaczej.



1. Szkliwo popiołowe. Nie jest to może najbardziej tradycyjna polewa czyt. bez smoków i znaków pomyślności ale akurat to nie przeszło mi nawet przez głowę. Chociaż kto wie ...





120 ml












2. Biały półmat.









150 ml






O ile jestem zadowolony z ich wyglądu o tyle problemy zaczynają się podczas używania. 
Zbyt głęboko osadzona pokrywka nie jest wygodna podczas manipulacji.
Za mały jest też łuk przy górnej krawędzi -z lekko uchyloną pokrywką  herbata nie wylewa się idealnie. Cóż "pierwsze koty za płoty".  Wiele się nauczyłem i  nie mam na razie zamiaru odpuszczać dalszych prób. cdn.
Więcej satysfakcji dały mi ( i mam nadzieję także nowemu właścicielowi jednego z nich) ostatnie shiboridashi.

9 lut 2011

trochę cieplej



Kiedy temperatura w pracowni się podnosi ...


Można wtedy trochę więcej popracować.




Rzadko jest to pojedynczy przedmiot, raczej seria. Nawet krótka, choćby trzy przedmioty. Tym razem coś "na próbę" bo nie wiem czy mam ochotę robić ich więcej. Ale nie mogłem się oprzeć. Gaiwan. Dlaczego współcześni herbaciarze tak sobie go cenią? Dlaczego przetrwał w prawie niezmienionej formie od czasów dynastii Ming? Spodek, czarka, pokrywka. Ziemia, człowiek, niebo. Harmonia, symetria, nuda. Ale wciąga. Nie mogę się doczekać na  ciepło pierwszego parzenia. Na razie schną przed wypałem.


W tym samym czasie powstaje też seria dłuższa, można powiedzieć "masowa produkcja". Ale to już inna historia...(na zupę)